26.10.2011 godz 19:10

 

   To jest data, której przede wszystkim mój Tata nigdy nie zapomni. W ten dzień ogólnie wszystko było OK, jak zawsze byłem bardzo ciekaw tego co się dzieje wkoło mnie ..... nastał już wieczór .... nagle poczułem się bardzo bardzo źle ..... właściwie jak lekarze twierdzą i tak faktycznie było .... moje serduszko przestało bić ..... póki karetka nie przyjechała z Panem Doktorem mój Tata ratował moje życie jak tylko mógł i na ile miał siłę. Zostałem przewieziony do szpitala na ul. Krysiewicza z rozpoznaniem "nagłe zatrzymanie krążenia" - to był dopiero początek mojej choroby ......

 

27.10.2011

 

   Zaczęło się to czego wszyscy się obawiali najbardziej - przez okres w jakim nie oddychałem - czyli fachowo mówiąc okres niedotlenienia doszło do nieodwracalnych zmian w mojej główce - a konkretniej zaniku kory mózgowej a jak później się okazało również do krwiaka wewnątrzczaskowego - jest bardzo źle :(

 

2.12.2011

 

   Minął już ponad miesiąc od całego zdarzenia - niewiele się zmieniło - rodzice powoli zabrali się za moją rehabilitację abym nie leżał bez ruchu ale też ćwiczył wszystkie swoje mięśnie, próbował sobie przypomnieć jak się ruszać, jak ssać, jak odkaszleć - bo tego nie umiem - nie wiem jak ale czuję się jakbym nigdy takich czynności nie wykonywał. Zostałem przewieziony do innego szpitala na ul. Szpitalnej, żeby było łatwo zapamiętać - tam miałem zaplanowany zabieg tracheotomii - taka rurka w gardle żeby mi się łatwiej oddychało.

   Codziennie jest przy mnie moja Mamusia, która bardzo systematycznie "męczy" mnie ćwiczeniami :) kiedyś jej za to osobiście podziękuję.

 

 

 

Poziomek po tracheotomii

2-12.12.2011

 

   Badania....badania....badania....i jeszcze raz badania. Mało kto ma tyle razy pobieraną krew dzień w dzień co ja. Tomografia komputerowa wykazała duże zaniki kory mózgowej oraz zwapnienia w mózgu i wodniaki , EEG wykazało ataki padaczkowe, ale ...... CYTOMEGALIA - z początku zabrzmiało jak wielka tajemnica - jednakże zaczęło się właściwie wszystko zgadzać co do wcześniejszych moich objawów.

Rozpoczęła się batalia z wirusem, który sieje spustoszenie przede wszystkim w układzie nerwowym. 

 

19.12.2011

 

   Ponownie na "Krysiewicza" tutaj zostałem juz podłączony do podobnego sprzętu jaki będę miał w domku ..... tak, tak ..... już niedługo wracam do domku ..... ale póki co muszę przybierać na wadze oraz zbierać siłki.

 

                                                                                                       .............