12.07.2012

 

   ... ależ ten czas leci ... w ubiegłym tygodniu ale stracha napędziłem Tacie :/ ... tylko mnie na chwilę spuścił z oka ... a ja wyciągnąłem sobie rurkę od Tracheo, bo juz mnie strasznie denerwuje :( ... jak zawsze Tata okazał się zimną krwią, wsadził ją ponownie ale na wszelki wypadek zadzwonił na pogotowie żeby specjaliści sprawdzili czy jest wszystko ok .... na szczęście wszystko było wporządku ... jak się okazało przyjechali do Nas dwaj Panowie, którzy byli tego feralnego dnia kiedy to wszystko się zaczęło - bardzo się ucieszyli, że staram się jak mogę wrócić do jako takiej normalności. Teraz mam dni szpitalne ... od środy miałem badania na refluks, pobieraną krew, dzisiaj troszkę spokoju a jutro dokładnie obejrzy mnie laryngolog, żeby potwierdzić w jakim stanie jest moja krtań i czy będę się nadawać w niedalekiej mam nadzieję przyszłości na wyciągnięcie rurki Tracheo, tym razem już przy pomocy Lekarza nie samemu :) ... co jeszcze ?? przyszły częściowe wyniki z chorób metabolicznych - wszystko ok ... odezwe się po powrocie ... :) 

 

ćwiczę z ciocią Asią

22.07.2012

 

   koniec i początek zarazem wizyt u specjalistów .... teraz została ciocia Ola ( neurologopeda ) w Lesznie, rehabilitacja dla dzieci Niewidomych i Słabowidzącyh oraz znowu ciocia Sława w sobotę. Po szpitalu nieciekawie ....mam jednak REFLUKS i muszę mieć to zoperowane gdzieś za miesiąc/dwa, ponadto mam też Ziarninę wokół rurki .... ale być może usuną mi ją podczas jednego pobytu w szpitalu :) ... wychodzą mi ząbki, powoli ale boli strasznie dlatego jestem bardzo niespokojny :/ sześć jednocześnie !!! masakra !!! ... a tak ogólnie to powoli do przodu ....   

 

z dziadkiem drzemka na podłodze :)
śpię sobie po ćwiczeniach na brzuszku

 

 27.07.2012 

 

   Tata mówi, że na zewnątrz jest chyba milion stopni .... tzn bardzo ciepło ... wczoraj byliśmy u cioci Oli ( neurologopedy )  w Lesznie  ... mówiła, że widzi mnie dopiero drugi raz, ale jak na dziecko z moimi przypadłościami dobrze sobie radzę - jak powiedziała "małymi kroczkami" do przodu .... bardzo to ucieszyło moich "Staruszków". Podróż była ciężka - gorąco w aucie ... a jak wiecie .... fotelik to jest taki mój potwór ze snów ... dwa zęby już są ... teraz czekam na pozostałe - boli, swędzi, piecze - nie do zniesienia momentami ... dzięki cioci Małgosi mam nowy wózek , do którego znowu muszę się na nowo przyzwyczaić, a jak wiecie cięzko u mnie  z nowościami :/ ... Dziękuję wszystkim "NAKRĘCONYM" za zbieranie nakrętek - mamy już ok 80-ciu worków po 120 l każdy !!! - jesteście WSPANIALI ... buziaki ...


powiedzcie, że bluzkę to mam czadową ?? :)