16.06.2016

 

   ten czas tak szybko leci i tak dużo się dzieje, że nawet nie mam kiedy napisać co u mnie ? ..... a naprawdę sporo się działo ....

 

Zacząłem kolejny turnus w SILOE .... oczywiście z rozpędem i wielkim impetem wpadłem w rytm ćwiczeń jak to ja .... brzuszki, podnoszenie głowy, wyciskanie ciężarów na nogi i ręce - oczywiście wszystko z pomocą cioci Oli ale jednak daję radę .... no właśnie ... ale o tym zaraz ....

 

Największy news jest taki, że prawdopodobnie jako jeden z pierwszych jeśli nie pierwszy ukończyłem półmaraton !!

TAK TAK .... półmaraton .... pisałem wcześniej, że z Tatą biegamy już nawet po 7 km .... ale jak to dla mnie i Taty jest ciągle mało .... więc postanowiliśmy  przebiec jednym ciągiem 21 km !!! .... i co ?

oczywiście, że się udało .... Bieg Lwa w Tarnowie Podgórnym, podczas którego dodatkowo zbieraliśmy nakrętki był nie lada wyzwaniem.

 

Po pierwsze okropny ukrop .... było 30 stopni w cieniu !!! 

Po drugie - mój wózek - niestety nie przystosowany do biegania jest dość ciężki, dlatego dla Taty i wuja Tomka ( nasz support ) było to nie lada wyzwanie .... wystarczyło nam z Tatą 2,5 h i Półmaraton był Nasz .... 

Tata był tak zmęczony i zestresowany, że na mecie padł z wrażenia na trawę i poleciało mu kilka łez po policzku.

Udawałem, że tego nie widzę ;) Ja się czułem doskonale :) .... mam nadzieję, że jeszcze wiele startów przed Nami, tym bardziej, że dojechała do nas podstawa do biegania - taka z prawdziwego zdarzenia - trzykołowa, duże koła - odrazu z Tatą musieliśmy wypróbować - leciutko pomknęliśmy jak gazele :)

 

Co się jeszcze działo ?  jak to ja nie mogę się nudzić .....

musiałem też zobaczyć co się dzieje w szpitalu :/ .... tydzień temu w piątek po powrocie z zajęć strasznie ciężko mi się oddychało, na tyle ciężko, że Starzy postanowili zadzonić po pogotowie i zasięgnąć rady lekarzy .... oczywiście skończyło się jazdą karetką na sygnale do najbliższego dziecięcego szpitala .....

W drodze było już ok, byłem u Taty na rękach, podawał mi tlen i odsysał .... wszystko miało się ku lepszemu .... ale gdy zobaczyli mnie lekarze na oddziale ratunkowym !!! o matko !! .... nagle wszyscy się na mnie rzucili .... pobieranie krwi ( a raczej wkłuwanie się w chyba 10 żył ), przyklejanie elektrod, nakłuwanie palca i jednoczesne "dmuchanie" w rurkę tlenem,  tak mnie to wszystko zestresowało, że wpadłem w jeszcze większą duszność ....

Tata próbował powiedzieć, żeby dali mi chwilę na odpoczynek bo jest jeszcze gorzej przez to zamieszanie i się najzwyczajniej w świecei tym wszystkim wystraszyłem.

Niestety jak zawsze wychodząc z założenia, że jestem "dzieckiem uszkodzonym neurologicznie" i nic a nic nie kumam co się dzieje wokół mnie nie posłuchali .... mało tego .... przenieśli mnie na OIOM ?! .... normalnie jakbym umierał, Mama się zestresowała jeszcze bardziej .... oczywiście to nie był koniec .... dodatkowo, nie wiedząc po co, zostalem podłączony do respiratora i "naszprycowany" psychotropami - chyba żebym za dużo im tam nie fikał ....

koniec końców pomimo próśb rodziców i braku jakichkolwiek zmian na płucach dostałem antybiotyk plus sterydowe inhalacje ( te akurat mi pomogły ) .... i o zgrozo ... jedzenie przemysłowe ( chemiczne ) czyli to po którym zawsze się fatalnie czułem :/ ( bo takie były ostatnie zalecenia - sprzed dwóch lat !!! .... dobrze, że cyca nie dostałem bo też kiedyś piłem z niego prawie 5 lat temu ) ... niestety na nic zdały się tłumaczenia, że przez 2 lata zmieniło sie strasznie dużo ....

Rodzice załamali ręce dlatego przyjeżdżali na zmianię w godzinach karmienia i podawali mi pyszne Mamowe jedzenie :) .... oczywiście jak to ja po jedzeniu ziemkowejmamy szybko stanąłem na nogi i w poniedziałek wyszedłem do domu, po weekendzie spędzonym na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej.

Mówię Wam .... my to kiedyś książkę napiszemy !!

Teraz miewam się już znacznie lepiej, wróciłem na zajęcia do cioci Oli, niedługo też wrócę do treningów z Tatą .... 

 

U mnie jak w bajce " Przygód kilka ziomka-poziomka " ;) 

... jeszcze 2-3 lata temu w życiu bym nie pomyślał, że będę biegać z Tatą :D !!
... skoro już zacząłem biegać siedząc ;) to koszulkę też muszę mieć swoją do treningów :D
szczęśliwi półmaratończycy .... też dostałem swój medal :D
tak sie prezentuje nowa, biegowa fura :)
... tak wyglądałem na OIOMie .... masakra :/
a tak niecałe dwa tygodnie później ;)